Inne pieśni – recenzja

Materia zbudowana jest z czterech żywiołów. W centrum Wszechświata leży Ziemia, a przyczyną ruchu jest dążenie rzeczy do osiągnięcia właściwego im miejsca. Obiekty posiadają charakterystykę dzięki Formie, to ona stanowi siłę kształtującą właściwe byty z fizycznej papki. W takiej oto rzeczywistości, konkretnie w Europie weń umiejscowionej, mieszka Hieronim Berbelek. Dla postronnych człowiek-legenda, dla niego samego – ledwie cień wspaniałego stratega, którym zwykł być. Prowadząc ustatkowane życie wciąż nie może pogodzić się ze stratą wielkości. Wewnętrzne dążenia i splot okoliczności rzucą go w wir pozornie bagatelnych wydarzeń, których skutków nie sposób przewidzieć…

Przyznam szczerze, iż oficjalny opis „Innych pieśni” nie wywołał u mnie wielkiej ekscytacji. Obawiałem się, że główną płaszczyzną treści może być historia alternatywna (pomimo zapewnień, że próby jednoznacznego metkowania są daremne) – a kierunek ten mnie zbyt mocno nie interesuje. Przełamałem jednak delikatną niechęć, oczekując od Dukaja utrzymania poziomu, którego doświadczyłem czytając opowiadania jego autorstwa. I chociaż “Inne pieśni” nie wciągnęły mnie od razu, to gdy już to się stało, nie tylko mogłem odetchnąć z ulgą (to rzeczywiście nie jest “historia alternatywna z dodatkami”), lecz również doznałem niemałego zachwytu,  czego zresztą ten tekst jest pokłosiem.

Świat „Innych pieśni” stanowi ucieleśnienie idei Arystotelesa, mających rozgryzać tożsamość rzeczywistości. Nie jest to jednak nudne, liniowe obrazowanie, lecz solidna hiperbolizacja. Grecki filozof wykreował koncepcję zachowawczą; nawet będąc przekonany o słuszności swoich tez, musiał liczyć się z ich subtelną naturą. Dukaj jednak zdaje się mieć nieśmiałość w pogardzie: pochwycił eteryczne zależności i wykuł z nich przytłaczające imperatywy, namacalne niczym ciała, przedmioty i planety na nieboskłonie.

„Inne pieśni” to Dukaj przez duże D – a więc i to, co z Dukajem tożsame: Dywagacja i Dygresja. Powszechnością są słowotoki i przesycenie treścią, dialogi to częstokroć skomplikowane wywody, a zagęszczenie postaci, miejsc i wydarzeń w tle może wywołać zawroty głowy. Panuje mętność, którą trzeba polubić, maniera malowania intensywnych opisów wyrafinowanym, często autorskim słownictwem to wszak znak rozpoznawczy pana Jacka, ogromna zaleta i wada jego stylu. Szukacie lekkostrawnej, efekciarskiej lektury? Nie ten adres. Czytanie „Innych pieśni” jest wyzwaniem dla obwodów neuronowych odpowiadających za skupienie, rzuceni na głęboką wodę staracie się zrozumieć co i jak na podstawie fragmentów informacji, rozproszonych w natłoku narracji. Fabuła, bynajmniej nie płytka, sztampowa, czy pozbawiona konsekwencji, wciąż jest co najwyżej pretekstem do ekspozycji wytworów błyskotliwości, ośrodkiem, w którym rozwijają się realia onieśmielające swoją charakterystyką. I to właśnie one są właściwym poziomem książki, to one wzbudzają największy podziw – rozrośnięta do granic możliwości koncepcja rzeczywistości szokuje i fascynuje. Nowatorski na poziomach, o których istnieniu dowiecie się dopiero czytając, kwestionujący najbanalniejsze właściwości natury – “Inne pieśni” to typowy świat Dukaja, który zmusza do przemyślenia wszystkiego na nowo. Musicie odrzucić instynkt, gdyż oczywistości dłużej już nie obowiązują. Zdawałoby się, że konstrukcja oparta na tego typu fanaberiach winna nieuchronnie dążyć do upadku; nic z tych rzeczy – jest stabilna niczym blok betonu, pomimo maniakalnej rozmaitości.

Podczas lektury zrodziło się w mojej głowie pytanie: jak w ogóle udaje się Dukajowi być stuprocentowo przekonującym? Teoretycznie mamy przecież do czynienia ze sprzecznością – świat zupełnie surrealistyczny, a jednak o niekwestionowalnej wiarygodności. Jak, u licha? Odpowiedzi upatruję w technice, której pisarz używa do konstruowania rzeczywistości – pozornie konwencjonalnej, w istocie jednak wyróżniającej się kilkoma cechami. Oto, co udało mi się zauważyć:

Po pierwsze, świat Dukaja powstaje od podstaw. Reguły w „Innych Pieśniach” nie stanowią przybudówki, jak to ma miejsce w przeciętnym tworze spod znaku fantastyki; tutaj wszyte są w fundamenty kreowanej rzeczywistości. Dukaj nie operuje na założeniach dodatkowych, lecz proponuje zasady zastępujące to, co znamy. Nie doczepki do znanego nam, nietykalnego świata, ale podstawowy budulec wstawiany w wyrwy powstałe podczas dekonstrukcji powyższego. Z przedstawionego opisu wyłania się obraz budzący oczywiste obawy – czy autor nie posuwa się zbyt daleko? Czy powstały świat nie jest zbyt obcy? Uspokoję was od razu – nie. Granice są żyłowane, ale nie przekraczane. Spójność i sensowność w jakiś niepojęty sposób Dukaj uzyskuje zawsze, nawet gdy największe absurdy przedstawiane są jako aksjomaty, a najprzyziemniejsze oczywistości poddawane są kwestionowaniu.

Po drugie, uniwersum Dukaja budowane jest stopniowo, z podawanych pojedynczo skrawków. Nie dostaniecie pełnego obrazu z góry, a czytając co chwila rewidujecie to, co zdawało się oczywiste. Jeżeli chcecie zrozumieć naturę “Innych pieśni”, musicie podjąć wysiłek – ze strony autora możecie liczyć tylko na suche, cząstkowe opisy, nie będzie żadnych wniosków czy objaśnień. Co więcej, wyżej wspomnianego pełnego obrazu właściwie nie otrzymacie wcale, ba, zapewne takowy nie istnieje nawet w zamyśle pisarza. I bardzo dobrze! Rzadko myślimy o tym na co dzień, ale znana nam rzeczywistość cechuje się pewną niezupełnością. Kreując nową, autorską, należy zadbać aby nie przedstawić wszystkich założeń, pozostawić nieprzenikalną złożoność. Inaczej powstaje świat nieodwracalnie sztuczny, płytki, niestety – przeciętny świat w dziele spod znaku fantastyki. I chociaż właściwie mowa o cesze maksymalnie prozaicznej, to aby rozumieć jej istotę potrzebna jest błyskotliwość, a wplecenie jej w swoją wizję wymaga finezji.

Po trzecie wreszcie, rzeczywistość Dukaja przedstawiana jest niezwykle sugestywnie. Z wyszczególnionych charakterystyk ta jest najbardziej nieuchwytna. Pomimo efemeryczności, wciąż jednak oddziałuje z dużą mocą. Budowana kompleksowo idea świata jest wyrazista, a o infantylności możecie zapomnieć. Pisarz ciska swoją wizją niczym stworzony przez niego kratistos: Forma umysłu odbiorcy zostaje nagięta. I jeżeli nawet w owej prezentacji pojawi się pozornie nieprzystający element,  to ani przez moment staje się on źródłem wątpliwości co do poprawności wydźwięku całości. Dlaczego? Dlatego, że jego istnienie jest jednoznaczne. Jeżeli dowody przeczą tezie, zmienia się tę drugą. Pytanie „jak?” pojawia się zamiast myśli „nie, to bez sensu”. Perswazja Dukaja osiągnęła poziom absolutny; logika, którą chciałoby się rozbijać jego fantazje, przestaje być bezdyskusyjna. To, co przedstawia pisarz to już nie spekulacje, lecz fakty, a te są przecież nietykalne.

Sposób kreowania rzeczywistości oparty na powyższych tendencjach niezwykle ułatwia uzyskanie pożądanego poziomu powieści. Przede wszystkim praktycznie gwarantuje powstanie historii nieprzewidywalnej. Jako odbiorcy „Innych pieśni” nie jesteście w stanie domyślić się przyszłych wydarzeń – nie wiecie wszak, co w ogóle jest możliwe. Chwila, moment – ktoś mógłby rzec – czy nie mamy więc do czynienia z wyrachowanym trikiem, sztucznym nadawaniem fabule spektakularności? Cóż, nie mogę nikomu zabronić postawienia takiej oceny. Sam uważam, że nie ma tu żadnego oszustwa, wręcz przeciwnie – ze strony autora jest to rzucanie sobie kłód pod nogi. Konstrukcja staje się coraz bardziej skomplikowana i coraz trudniej utrzymać konsekwencję. Nagroda jest jednak satysfakcjonująca: otwarcie niepowtarzalnego pola do oryginalnych rozważań. Trzeba to jeszcze wykorzystać, ale tutaj oczywiście Dukaj nie zawodzi: konsekwencje pewnych cech rzeczywistości przedstawionej w powieści, przewidywane przez pisarza i następnie przezeń prezentowane wprawiają w osłupienie. A potem potrafią jeszcze rezonować i oddziaływać między sobą.

Skoro jesteśmy przy rozważaniach: nie mógłbym nie wyeksponować jednej istotnej płaszczyzny refleksji podejmowanej w „Innych pieśniach”, konkretnie natury samego człowieka. Dukaj kreuje ją poprzez wyolbrzymienie znanych z życia codziennego zależności. Zdaje się, że wpływ osoby na innych jest jedną  z najważniejszych tematów, które chciał poruszyć polski pisarz. Człowiek roztacza wokół siebie swoistą aurę oddziaływań. Czyny, postawa, słowa, nawet sama obecność – nieuchronnie powodują zmiany w każdej osobie, która znajdzie się w jej zasięgu. W „Innych pieśniach” interakcje te jednak daleko przekraczają specyfikę charakteru czy ideologii; nabierają mocy praw fizyki. Silniejsza forma nagina słabszą; niewolnik nie jest w stanie przeciwstawić się arystokracie z tego samego powodu, dla którego stąpa po ziemi, zamiast lewitować. Oddziaływanie formy najpotężniejszych ludzi powoduje skutki jeszcze bardziej wyraziste. Kratistosi są w świecie “Innych pieśni” odpowiednikiem czarnych dziur w czasoprzestrzeni – kształtują całą przestrzeń wokół, a sami są osobliwością, w której załamują się zasady. Dostający się pod ich wpływy ludzie upodabniają się nawet na poziomie wyglądu, a świat nieożywiony reaguje chociażby zmianą pogody.

Na koniec jeszcze myśl z trochę szerszej perspektywy, niż samej treści powieści. Pisząc o Dukaju, nie sposób nie wspomnieć o tym, że jego twórczość przekroczyła granicę “po prostu książki” i stała się swoistym symbolem. Mówią, że Dukaja się nie lubi – Dukaja się czci. Każdy krytyk, ba, każdy kto twierdzi skromnie, że twórczość autora „Lodu” nie trafia w jego gust, w istocie jest heretykiem, ignorantem bądź pospolitym matołem. Wszak aby odbierać Dukaja potrzeba nietuzinkowego intelektu, wysiłku, ambitnego podejścia, a jego książki to literatura absolutna,  przeciwstawiająca się taniemu efekciarstwu cechującemu mainstream…

Oczywiście, wcale tak nie myślę. Obecności powyższego, nieformalnego wydźwięku ciężko jednak zaprzeczyć, mimo że w zasadzie głoszony jest zaledwie przez garstkę osób. I tak jak muszę przyznać, że i dla mnie autor „Innych pieśni” jeżeli nie jest geniuszem, to przynajmniej wirtuozem, tak zdecydowanie potępiam retorykę mianowania własnej racji prawdą, na dodatek sugerując obiektywną niższość polemizujących. A Dukaj wcale nie musi się podobać. I nie jest to pusty frazes – „Inne pieśni” stanowią świetny przykład dlaczego.

Przy wszystkich swoich zaletach, opisywana powieść to twór specyficzny, zagmatwany, nierzadko przypominający wór, do którego autor nawrzucał cokolwiek, co przyszło mu na myśl. “Inne pieśni” intensywnie promieniują bolączką “dukajowości” – otrzymujemy koncepcję tak bardzo podporządkowywującą sobie treść, że ta druga staje się zdeformowana. I tak: wszystkie postaci nie tylko mówią w bardzo podobny sposób i na podobne tematy, ale i właściwie o tym samym; dwie strony dyskusji właściwie się uzupełniają zamiast przeciwstawiać. Umieszczane intensywnie miejsca i wydarzenia nierzadko wydają się być w kontekście całości pozbawione znaczenia. Co więcej,  na tym poziomie pojawia się pewnego rodzaju niekonsekwencja – skoro przecież komponenty w rodzaju bohaterów czy okoliczności są zaledwie kolejnym kanałem prezentacji idei, po co tę, spuryfikowaną poprzez upodobnienie powyższych, zalewać jednocześnie ich masą? Łatwo o wrażenie, że pisarz stracił kontrolę, a powieść zamiast dopracowanego tortu przypomina ciasto, które wylało się z formy (tym razem tej blaszanej, bez metafizycznych aluzji ;)).

Nie, Dukaj z pewnością nie jest dla każdego. Tam, gdzie jedni rozkoszują się zawiłościami logiki, inni znajdą przekombinowanie. Chociaż ciężko odmówić Polakowi nietuzinkowej wyobraźni, jedynego w rodzaju warsztatu, czy umiejętności kreacji monumentalnych tworów fabularnych i koncepcyjnych, to jednak jego książki mogą wydawać się nieprzejrzyste, napisane w stylu ocierającym się o przesyt. Mnie to nie przeszkadza, zdecydowanie zaliczam się do tych, do których „Inne pieśni” trafiają, celnie i z ogromną mocą. Myślę, że podobnie trafią do większości z Was, ewentualnie musicie dać sobie chwilę, aby przyzwyczaić się do specyfiki przekazu. Warto przekonać się na własne oczy, jak oszałamiający autentyzm został nadany tworowi tak absurdalnie nierealnemu. Czapki z głów.

Podziel się

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o